, ,

Jak zamordować fokę, czyli tura na WOŚP w Gorczańskiej Chacie

09:01

No i co z tym śniegiem?! Niby jest, niby nie ma, a człowiek się niecierpliwi i foki maltretuje. Choć w sumie weekend narciarsko wyszedł mocno wydłużony. Narty mogą nawet zmusić człowieka do stawienia się w pracy na 8.00 rano :) A po pracy do Myślenic, na stok, ujeździć się. Cel: ćwiczyć, ćwiczyc, ćwiczyć skręt NW, bo bez tego poza trasę ani rusz, a u mnie to nierewelacyjnie w tym temacie niestety.  
Weekend właściwy - foczy, choćby nie wiem co! W Tatrach pogoda do kitu, w moich pagórach śniegu tak sobie, ale narty pod pachę i do Chaty! Przy okazji na imprezę wośpową się załapać. No ale główny element programu to gorczańskie foczenie. Foki biedne, wymęczone, poharatane, ze zjazdu w sumie nici, ale człapanie zupełnie fajne :) Jak się chce, to się da! Zresztą, co będę pisać, jak zobaczyć można. Było tylko ciut husarii, narty wodne, narty krzalowe, a i na Gorc zawędrowałam, zobaczyć co tam na bazowych włościach słychać - cisza i spokój, jak w domu...
Straty tury: roztargana foka i urwany troczek od plecaka do przypinania narty, ale i tak warto było! 
Poniedziałkowy wieczór też na stoku w Myślenicach i dalej ćwiczyć! Ale w tym sezonie na mnie zarobią, za to ja się ujeżdżę ;)

You Might Also Like

0 komentarze

Archiwum