Wyspowa jazda leśna

20:23

Tydzień jakoś tak się zrobił wyjątkowo towarzyski. Zaczęło się od tortilli, przez kurczaka po chińsku, chilijskie i mołdawskie wino, po sushi. Spotkania tak różne, jak te frykasy ;) W międzyczasie, jak zwykle odbywał się nieustanny monitoring warunków śniegowo-pogodowych z nastawieniem na porządną, tatrzańską turę. I po raz kolejny tej zimy w okolicach piątku trzeba było zapomnieć o marzeniach na temat dużej ilości cudnego, białego i zweryfikować plan. Zatem choćby Kasprowy... No i może śniegowo było ok, ale pogodowo zdecydowanie nie-ok. Stanęło na niezbyt ambitnym rozjeździe śnieżnickim. Jakoś ten stok wydawał mi się te kilka sezonów temu trudniejszy i, co tu dużo mówić, trochę mi się nudziło. A jak się człowiekowi nudzi w takich okolicznościach przyrody, to wjeżdża do lasu :D Śniegu przyzwoicie - tak, żeby się nie zabić, choć do ideału daleko. Jazda ciekawa, bez bliższych spotkań z drzewami. W zasadzie to jestem z siebie dumna, bo chyba pierwszy raz wjechałam w dość gęsty las na nartach bez przerażenia w oczach. Przeżyłam i jeszcze na dodatek mi się podobało, bardzo! Podziwiać to należy tu ;)

You Might Also Like

0 komentarze

Archiwum