, ,

Leniwa kontra dla złośliwej zaokienności, czyli Lubań

00:14

Plan był perfekcyjny: w sobotę solidne rowerowanie w Paśmie Podhalańskim, w niedzielę solidny wspin. Jednak runął w gruzach po dogłębnej analizie wszelkich prognoz pogody w piątkowy wieczór. Miało lać, a jak leje to dla rowerowania i skał alternatywe trzeba znaleźć. Nic prostszego, wszak mamy bazy. Tym razem padło na Lubań, bo tam mnie jeszcze w te wakacje nie było. Zatem nieśpiesznie w sobotę z Kraka się wyjechało, do Ochotnicy dojechało i w towarzystwie rozmów poważnych na każdej polance wylegiwało. Rekord długości wejścia na Lubań pobity. A tam Tatry w pełnej ostrości zaskakiwały, siano zapraszało do leżenia, a bazowi żurkiem częstowali i naleśniki czarowali, no i jeszcze można sobie było drewno porąbać. Tak bardzo bazowo po prostu, jak widać.

Zaokienność pogodowa wykazała się wybitną złośliwością! Najpierw niby miała być zła, potem nagle zmieniła zdanie i zafundowała śliczne słonko. No niby fajnie, ale gdyby zachowała się bardziej przewidywalnie, można by było ambitnijeszy plan zrealizować. Ech... planowanie i logistyka, to jedna wielka porażka ostatnio.

You Might Also Like

0 komentarze

Archiwum