,

Pasmo Podhalańskie wypiętrzyło się specjalnie po to, żeby po nim jeździć na rowerze

08:13

Po tym jak się w piątek zgubiłam w Lasku Wolskim i nie mogłam znaleźć Kopca Piłsudzkiego, trzeba było pojechać w góry konkretniejsze, tam przynajmniej się nie gubię ;) Zatem rowerek w pociąg i do Pyzówki. A potem to w zasadzi nudno było: niebieski szlak, przepiękne widoki, wjeżdżalne podjazdy, superowe zjazdy. Brak akcji kompletny, ale jaki przyjemny ;) Pasmo Podhalański jest rewelacyjne rowerowo! Z buta bym go nie przeszla, a tak... Na deser jeszcze mityczne Góry Ostojowe i cud-miód zjazd nie do końca tam gdzie trzeba, ale do Jordanowa w końcu dotarłam. Nawet z SPDami za bardzo się nie kłóciliśmy ;)
Zdjęć kilka z pępka świata i okolic jak zwykle jest.

A ja znikam teraz na wakacje! Bazowo-gorcowe oczywiście :)

You Might Also Like

0 komentarze

Archiwum