Dziesiąty kawałek wszystkiego

16:57

Przychodzi sobie zima, wiosna, przyszło sobie też lato. Może przyjdzie też jesień, w sumie dobrze by było. Tak w kółko, tak samo, najprawdopodobniej nic nowego w związku z tym się nie wydarzy. Znowu wakacje, znowu upały, znowu niezbędni współpracownicy wybyli na urlop w najbardziej nieodpowiednim momencie, a człowiek siedzi w nieklimatyzowanym biurze przed komputerem i intensywnie zastanawia się nad tym co jeszcze robi w tak letnio niedorzecznym położeniu.
Skoro położenie niedorzeczne, to trzeba je zmienić! Szybko!
Zmiany takiej można dokonywać na różne sposoby. Najprościej? Po prostu spakować plecak! Banalne, nie? Można na długo w góry dalekie, wysokie i trudne się wybierać, można też na krótko, w pagórzaste Beskidy wyskoczyć na wypoczynkowy weekend. W każdym razie zacząć od pakowania plecaka należy. Nie! Chyba jendak pomysł powinien być wcześniej. Potem już jakoś poleci. Towarzystwo niespodziewanie się znajdzie, projekty nagle się skończą, druczek urlopowy cudownie zostanie podpisany, bilety na samolot akurat będą w promocji albo uruchomią nowe połączenie kolejowe pasujące nam idealnie. A jeśli ktoś powie, że akurat mała pociecha trzyma lub ewentualnie tylko nad morze posyła, to ja odpowiem, że albo morze łączymy z górami, albo maleństwo w góry ze sobą bierzemy, no bo przeciez się da!
Oto taki obraz świata letnio-wakacyjno-urlopowo-górsko idealnego! Życzę wszystkim dokładnie takiej wersji najbliższych wydarzeń!

Pozdrowienia dla tych, którzy właśnie są w trakcie realizowania wakacyjnych działań górskich!
Pozdrowienia również dla tych, którzy biorą wolne w listopadzie!
I to pewnie długie wolne, takie by jechać daleko, tam gdzie wtedy, po monsunie białe góry widać wyjątkowo ostro i wyraźnie...

You Might Also Like

0 komentarze

Archiwum