, ,

Nie może być!

11:23

Etap drugi triatlonu bazowego - wyprawa na Lubań. Ciężko tam jakąś rowerową petelkę zrobić, prognozy były mizerne, a łańcuch taki czysty po ostatnim szorowaniu, zatem nie na rowerku tym razem, tylko z buta. Jakie ja wieki po górach na nogach nie chodziłam! Trochę mi tylko żal było, jak słyszałam pisk hamulców ekipy, która ze szczytu Lubania na ochotnicką stronę zjeżdżałą. Co raz bardziej się przekonuje, że to jednak jest zjeżdżalne i kiedyś to zjadę. A na pewno zjadę czerwony do Krościenka, bo to rowerowo-zjazdowa cudowność jest.
A na bazie bazowo - wojna na materaco-poduszki, żurek, grzanki, borówki, no i rzecz jasna - naleśniki! Lubań jest fajny! (dokładnie tak samo, jak fajny jest Gorc i Radocyna - żeby nie było ;)

You Might Also Like

0 komentarze

Archiwum