, ,

Jak się Specjalista z Zielonym na wspólną przejażdżkę wybrali...

18:08

W sumie to nie przypuszczałam, że to się kiedykolwiek wydarzy... Dwa zupełnie różne, rowerowe światy - Zielony na miejskiej emeryturze, Specjalista żądny trudnego, stromego zjazdu. A tu proszę - obaj zgodnie i leniwie na beskidzkoniskich szutrach :)
Tak właśnie pojechałyśmy sobie z Anką na Radocynę. Ja wyjątkowe ciśnienie na rowerek miałam, ale Anka sensownego dwukółka nie posiada, więc coś wymyślić trzeba było. Zielony przecież górską przeszłość ma, więc pojechał z nami, mimo że mu już tylko asfalt pod oponą obiecywałam.
Wyszedł z tego rowerowy radocynizm wzorcowy, a ambitny plan krynicko-radocyńsko-krynicki po raz kolejny odkładam na rok przyszły...
Przy okazji nauczyłam się wydobywać dźwięki z trąbki, dokładniej dwa dźwięki :)

Oczywiście były obowiązkowe krzaczory rowerowe ;)
Aha, tym oto sposobem zakończyłam tegoroczny triatlon bazowy!

You Might Also Like

0 komentarze

Archiwum