A jednak Ropczyce

01:29

Rowerowa gotowość bojowa, super plan, tylko pogoda nie stanęła na wysokości zadania - lało. Ratunek przyszedł jednak z innej strony. W deszczowe, sobotnie popołudnie pojechałyśmy we trzy do Ropczyc na wakacje. Bo tam zawsze są wakacje, nawet jak leje. Dobre wino, arbuz, trzy małe koty, lody w deszczu, scrable, gumiaki, kałuże, sosnowy, mokry las, w którym można się zgubić i trzy kolorowe wiatraczki! Spełniło się w końcu jedno z moich marzeń - mam kolorowy wiatraczek z odpustu! :)
A tak przy okazji i generalnie, jak to jeden Szanowny Kolega powiada: trza być twardy słowian, a nie mientka nindża! ;)

You Might Also Like

0 komentarze

Archiwum