Góry! Tak! Rower! Tak! Góry i rower! Jeszcze bardziej tak!
Albo:
Rower! Tak! Góry! Tak! Rower i góry! Jeszcze bardziej tak!
Wbrew pozorom, to spora różnica. Jedni zaczynają od gór. Chodzą po nich na różne sposoby, eksplorują, zwiedzają. Ale gdy wszystkie szlaki, drogi, ścieżki, a nawet bezdroża zaczynają być znane, to pojawia się myśl: co by tu nowego w tych górach zrobić? A jak przez przypadek wzrok padnie na stojący w kącie rower, którym czasem się jeździ do sklepu po bułki, to od razu otwiera się zupełnie nowy, górsko-rowerowy świat. Oj, szybko wciąga! Szybko inwestuje się wtedy w rower, szybko studiuje się tajniki techniki jazdy i szybko poprawia kondycję. A na dobrze znane szlaki spogląda się pod zdecydowanie innym kątem.
Bywa też zupełnie na odwrót i chyba jest to nawet częściej spotykane. Rower, rower, rower, od maleńkości rower. Zaczyna się od szaleństw z chłopakami na osiedlu, a jak osiedlowe górki stają się zbyt małe, to zaczyna się poszukiwanie czegoś większego i w efekcie trafia się w góry – tak w bardzo dużym uproszczeniu.
Ci pierwsi zazwyczaj więcej wiedzą o górach samych w sobie. Ci drudzy zazwyczaj są lepsi technicznie, ale generalnie wszyscy mają podobny cel – rower i góry, góry i rower!
No ale nie samym rowerem w górach człowiek żyje (choć czasem trudno mi w to stwierdzenie uwierzyć). Proszę się nie martwić. Dla tych, którzy z dwoma kółkami mają niewiele wspólnego, też coś się znajdzie w tym numerze.
Mamy pewną słabość do gór Słowenii, więc zapraszamy w masyw Sniežnika i do lektury nowych przewodników po słoweńskich wzniesieniach. Albanii ciąg dalszy, Słowacja, Sudety, trochę historii, trochę współczesności – inwestycji i rozwiązań technicznych.
Jak zawsze cały wachlarz możliwości, jak na środek lata przystało!
Albo:
Rower! Tak! Góry! Tak! Rower i góry! Jeszcze bardziej tak!
Wbrew pozorom, to spora różnica. Jedni zaczynają od gór. Chodzą po nich na różne sposoby, eksplorują, zwiedzają. Ale gdy wszystkie szlaki, drogi, ścieżki, a nawet bezdroża zaczynają być znane, to pojawia się myśl: co by tu nowego w tych górach zrobić? A jak przez przypadek wzrok padnie na stojący w kącie rower, którym czasem się jeździ do sklepu po bułki, to od razu otwiera się zupełnie nowy, górsko-rowerowy świat. Oj, szybko wciąga! Szybko inwestuje się wtedy w rower, szybko studiuje się tajniki techniki jazdy i szybko poprawia kondycję. A na dobrze znane szlaki spogląda się pod zdecydowanie innym kątem.
Bywa też zupełnie na odwrót i chyba jest to nawet częściej spotykane. Rower, rower, rower, od maleńkości rower. Zaczyna się od szaleństw z chłopakami na osiedlu, a jak osiedlowe górki stają się zbyt małe, to zaczyna się poszukiwanie czegoś większego i w efekcie trafia się w góry – tak w bardzo dużym uproszczeniu.
Ci pierwsi zazwyczaj więcej wiedzą o górach samych w sobie. Ci drudzy zazwyczaj są lepsi technicznie, ale generalnie wszyscy mają podobny cel – rower i góry, góry i rower!
No ale nie samym rowerem w górach człowiek żyje (choć czasem trudno mi w to stwierdzenie uwierzyć). Proszę się nie martwić. Dla tych, którzy z dwoma kółkami mają niewiele wspólnego, też coś się znajdzie w tym numerze.
Mamy pewną słabość do gór Słowenii, więc zapraszamy w masyw Sniežnika i do lektury nowych przewodników po słoweńskich wzniesieniach. Albanii ciąg dalszy, Słowacja, Sudety, trochę historii, trochę współczesności – inwestycji i rozwiązań technicznych.
Jak zawsze cały wachlarz możliwości, jak na środek lata przystało!

0 komentarze