Dwudziesty drugi kawałek wszystkiego

15:00

Huuraaa!!! Wakacje! No właśnie wakacje i co z tego? Wielkie przygotowania, wielka spina, jedziemy tam, tam, tam i tam... Koło lutego jeździmy palcem po mapie, w kwietniu zbieramy ekipę, kupujemy bilety, pod koniec maja  uzupełniamy sprzęt, na przełomie czerwca i lipca wysypujemy wszystkie super potrzebne rzeczy na środku pokoju i zastanawiamy się jak to upchać w jeden plecak. Potem rozmyślania czy aby jest to co potrzebne i niezbędne, czy czegoś nie jest za dużo, czegoś za mało. Wszystko perfekcyjnie zaplanowane, chwila przyjemnego stresu tuż przed wyjazdem i wsiadamy w pociąg, samolot, samochód... ufff... jedziemy... w końcu! 
A może by tak na spontana? Bez żadnych planów, wyobrażeń precyzyjnych przygotowań... Bo znajomy nagle zadzwoni, bo ktoś na jakimś forum napisze, bo promocja na tanie bilety lotnicze, bo jakiś niespodziewany urlop, bo ktoś nam w planach namieszał, bo brakuje pomysłu... Bo po prostu wychodzimy na wyjazdówkę z miasta z kciukiem do góry...
Jak wolicie? Jakie wakacje są bardziej Wasze? A może czasem tak, czasem tak? Może zależy jaki wyjazd? Jaki mamy cel i ile wolnego? Jeżeli wybieramy się w dalekie, wysokie i trudne góry miejsca na spontaniczność jest niewiele.   Trzeba być przygotowanym fizycznie, sprzętowo, logistycznie. Ale jeśli po prostu przychodzi nam ochota, żeby się zwyczajnie gdzieś bliżej lub dalej poszwendać, to czemu nie? Można to zrobić z dnia na dzień, nawet z godziny na godzinie. Może właśnie w tym numerze znajdziecie, Drodzy Czytelnicy, jakiś pomysł czy kierunek, w który można się udać jeszcze tego lata? 

Ja osobiście tego lata preferuję sielski, anielski, krzaczasto-karpacki spontan z przygodami! Tylko pozytywnymi przygodami oczywiście!

You Might Also Like

0 komentarze

Archiwum