Bo w zasadzie to chodziło głównie o to! Zaczęło się od krótkiego smsa, gdzieś w lutym: Nataszka, nie pojechałabyś ze mną na koncert Pearl Jam? Odpowiedź była szybka i prosta: pojechałabym :)
Nigdy nie byłam wcześniej na tym sławnym i cieszącym się dobra prasą festiwalu, gwiazda zacna, więc czemu nie? Trójmiasto lubię, z plażo-krajoznawstwem połączyć można, a i zupełnie przez przypadek nasi w Ergo Arenie akurat mecz LŚ grają. No idealne połączenie!
Koncert fantastyczny! Perfekcyjnie zagrany, zaśpiewany i wyprodukowany! Pearl Jam, to Pearl Jam! Trudno opisać, streścić i wyrazić!
A sam festiwal? Moim zdaniem perfekcyjny, jeśli chodzi o organizację i logistykę. Nawet toalety były czyste i bez kolejki, a autobusy nieprzepełnione. Warto! Oj, warto było!

0 komentarze