Klaskać mogę!

01:22

Jak to się pięknie złożyło, że akurat LŚ w Gdańsku zgrała się z Pearl Jam'em na Open'erze. Niby to miał być taki nieciekawy, nieemocjnujący mecz z takim se Iranem. Tia, mhm... Iran wyrósł chwilowo na prawie-potęgę. Zatem na mecz!

Mecz bardzo ładny, no może z wyjątkiem pierwszego seta. Irańczycy świetnie bronią i miejscami grają sprytnie, tak ciut po babsku i zdobywają tym zaskakujące punkty - choćby piękny dyszel w pusty 8. metr. U nas trochę Wlazły nabruździł z zagrywką, ale potem odpracował atakiem i nie było bloku. Ładne pajpy Winiara i Buszka, no i środek, jak zwykle ostatnio super. Drzyzga coś nie do końca błyszczał chyba też. Ale w efekcie serducho na boisku i mecz wygrany! 
A po meczu? Szał! Szał! Szał! Akcja: kibicka z wczesnego gimnazjum :D No i mam foty i autografy :) Igła i Zati - w ramach motywacji do pracy nad przyjęciem, Pit - bo zawsze miałam słabość do środkowych, Ziomek - bo ostatnio mi bliżej na rozegranie. Do kompletu Mika, tylko Wronki brakło, ach! 
Drugi mecz z Iranem też wygrany, choć ja sobie tylko relacje mogłam poczytać. Niestety Włochy prezentu nam nie zrobiły, z Brazylią nie wygrały i nie jedziemy na Final Six do Florencji przez to :( Teraz tylko do MŚ! :D 

You Might Also Like

0 komentarze

Archiwum