Lubię jeździć na Radocynę, to jest strasznie fajna baza, taka trochę inna. Kolejny przystanek tego lata z serii: wakacje prawdziwe :) To tylko weekend, ale jakoś człowiekowi się wydaje, że jak siedzi się pod wiatką czy na piwie u pani Wioli, to to jakoś dłużej trwa niż dwa dni. Choć w sumie chętnie bym sobie tam dłużej pobyła. Takie szwendanie po okolicy, wprawdzie bez roweru niestety, ale mimo to fajne i leniwe :)


0 komentarze