Szybko, szybko! Wszystko na szybko i w ostatniej chwili... jak nie w wakacje. W tym roku wraz z nastaniem tego niby błogiego i wyczekanego przez większość czasu rzeczywistość zamiast zwolnić, jakoś tak dziwnie przyspieszyła, a czas niewiarygodnie przyspieszył.Czy ktoś mi wytłumaczy dlaczego? Przecież lipcowe długie dni są właśnie po to, żeby się snuć po kwiecistych łąkach Beskidu Niskiego albo leżeć w borówkach (lub w jagodach ewentualnie) na jakiejś gorczańskiej hali... Trudno! Spinamy się, przyspieszamy kroku, zagęszczamy ruchy, dokańczamy niedokończone, tylko żeby jak najszybciej urwać się w góry! jeśli nie da się fizycznie wsiąść w pociąg, autobus, auto czy pójść łapać stopa, to przynajmniej zapraszam do chwili górskiej lektury. O via ferratach, o środku Słowacji, o Pirenejach, o Szerpankach, o czarnych góralach, o górach bystrzyckich, o cystersach w Karpatach, o... górach... słów trochę skleconych na szybko, jak wszystko na szybko tworzone tego umykającego w niebezpiecznym tempie lata.
Zwolnij, proszę, trochę...
Jak szybko, to też krótko tym razem.

0 komentarze