, , ,

Enduro-radocynizm!

13:19

Radocyna! Radocyna! Radocyna! Jak ja lubię Radocynę! Jedyny niezaplanowany weekend w te wakacje musiał zostać przeznaczony na Radocynę, po prostu musiał!

Najpierw miała się wybrać mega enduro-ekipa, ale prognozowane trzy krople deszczu tę oto ekipę zniechęciły. Pojechałyśmy zatem z Anną K. jedynie w towarzystwie naszych rowerów. No i zaczął się radocynizm wzorcowy piątkowo-wieczorny z kontynuacją na sobotni poranek, przepraszam, przedpołudnie ;) Koło południa właśnie udało mi się w końcu wsiąść na rower i zrobić sympatyczne kółeczko. Już miałam wracać na bazę dokańczać słodkie lenistwo, kiedy w hotelu nadziałam się na dwóch enduro-niespodzianków, co to mieli do Mieroszowa jechać, a wylądowali w Radocynie. Pojechalim razem dalej. Udało mi się w spektakularnie niemożliwy sposób rozwalić kask i trochę głowę zahaczając o gałąź drzewa, pod którym zupełnie świadomie przejeżdżałam. To tylko ja potrafię! :D A w sklepie w Wyszowatce - kulawy miś! Zakupilim na wieczór w sumie trzy butelki ;) No pięknie! Piękne drogi, piękne ścieżki, piękne łąki! I znów radocynizm wieczorno-przedpołudniowy w towarzystwie, wspomnianego wcześniej, misia ;) I znów na rower! Konkret rower! Mimo startu w okolicach południa dziecko się solidnie zmęczyło. A! w Regetowie pociągnęli asfalt do cmentarza! Po co?!?!
Z newsów radocyńskich: na bazie jest nowy, mały mieszkaniec, Ptaśkiem zwany. Najpewniej to jaskółka, młoda, co z gniazda wypadła, bez ogona. Cała społeczność bazowa łapie dla niej muchy i zajmuje się karmieniem.

Aaaaa, próbowałam okiełznać monocykl! Średnio mi szło, dwa kółka jednak lepsze!

W ramach dobrego podsumowania weekendu nasi siatkarze podwójnie ograli Amerykanów i nadal jest szansa na finał LŚ :)

You Might Also Like

0 komentarze

Archiwum