,

Uziemienie...

17:49

Gdyby kózka nie skakała... Dobrze żarło i zdechło... Mądry Polak po szkodzie... i takie tam... zna ktoś jeszcze jakieś takie przysłowie?
W każdym razie siedzę sobie teraz ze spuchniętym i fioletowym stawem skokowym i kwiczę. Klasyka siatkówkowego gatunku: atak-blok i masakra na kostce. Bardzo poważne skręcenie, dobrze, że nic poważniejszego, bo wyglądało groźnie. SOR na Wrocławskiej nawet nie był taki strasznie kolejkowy, a lekarz, który mnie przyjmował, nie dość, że był sympatyczny, to jeszcze konkretny i na dodatek siatkarz, więc wiedział o co chodzi ;)

No i co? I lipa! Zero siatkówki, zero roweru, zero zawodów, zero chodzenia... Wracam za 4 tygodnie!

Na dodatek: chodzenie o kulach to sport ekstremalny dopiero jest, trening siłowy pierwsza klasa, wszędzie są schody, wszędzie, a NFZ należy wysadzić w powietrze - do ortopedy mogę iść w listopadzie, prywatnie w przyszłym tygodniu...

You Might Also Like

2 komentarze

Archiwum