W poniedziałek na własne życzenie, z czystej głupoty zaatakował mnie bakcyl. Walczę z nim dzielnie, głównie przy użyciu siatkówki, bo jakoś tak się składa, że na treningach się czuję najlepiej ;) W ramach dalszego ciągu ubijania bakcyla siatkówką, najpierw było sobotnie tefelezyjne starcie Skry z Jastrzębiem, a potem zupełnie na żywo pierwszoligowy mecz AGH 100RK AZS Kraków - Ślepsk Suwałki.
Oficjalnie stwierdzam, że mam permanentną słabość do środkowych ;)
Oficjalnie stwierdzam, że mam permanentną słabość do środkowych ;)
A kultura i oświata zaczeły się już w czwratek premierą filmu "Sezon" o polskiej scenei DH - no miło na rowerkach po ekranie jeździli ;) W piątek wyczekany, absoutnie fantastyczny koncert Nosowskiej w ramach trasy Nosowska.zip - majstersztyk! Ta kobieta jest wspaniała. Można stać i słuchać w nieskończoność, a ciary po plecach latają w te i nazad!
W ramach absolutnego wypełnienia tak rzadko spotykanego weekendu w Krakowie, była jeszcze imprezka na parapecie i kino domowe, a oczywiście miałam tak intensywnie pracować...
0 komentarze