, ,

Dobrze żarło i zdechło...

14:07

W końcu cosik mi się zaczęło lepiej jeździć. W czwartek bardzo fajny, spontaniczny Lasek Wolski, w piątek objazd trasy DH w Kluchach przed zawodami. Udało się zjechać, to co trudne, z jedna konkretną glebą, ale udało się. W sobotę zawody... Coś nieswojo na starcie było... Pierwsze trudne kamienie ładnie przejechałam i z radości tak się rozproszyłam, że wygrzmociłam zaraz potem na równej drodze...
Złamany łokieć prawej ręki, SOR w Nowym Targu, operacja, drutowanie, gips... extra... uziemienie na długoooo. Wszystko generalnie do kitu... Przerwa od roweru, przerwa od siatkówki, tylko zostaje spacerowanie i myślenie nad nie wiadomo czym. Ech no!
Jak moją rękę kroili, to Aga swej ręki do mojego szkła użyczyła i foty na zakończenie zawodów robiła :)
Edit: ściągnęli mi gips i kazali ruszać! 5 dni po złamaniu! Aaaa, cudownie, za miesiąc na rowerze już śmigać będę!

You Might Also Like

0 komentarze

Archiwum