Miały być Tatry, ale znowu się pozmieniało i był rowerek w Żywieckim. Najpierw wyczłap do Bacówki na Rycerzowej w solidnej mżawce (a miała być śliczna pogoda). Jak padać przestało zaczęliśmy zjeżdżać czerwonym w kierunku Rajczy. Po deszczu było bardzo ślisko, zdradliwe korzenie i zaskakujące kamienie - efekt: urocza gleba i rozwalone kolano (a przy pakowaniu miałam w ręce ochraniacze...). Na Mładej Horze Bojda zapragnął asfaltu i nas opuścił, a my dalej czerwonym w kierunku Hutyrowa. Piękna jazda! Potem bocznym grzbietem w kierunku Ujsoł - było wszystko - wąskie single, kamieniste zjazdy, wciagające błoto, zaczepiające ostrężyny, cudne trawy i kąpiel w rzece. Potem w auto i z powrotem na Mładą Horę i już z buta na Rycerzową. A tam fantastyczna impreza i tańcowanie przy ognisku.
Z nie bardzo rana zbiegliśmy do auta i podjechaliśmy do Złatnej. Męczarnia na Rysiankę, a potem coś niesamowicie wspaniałego :) Zjazd żółtym szlakiem przez Redykalny Wierch przy cudnych widokach na góry wszelkie. Szybka, miejscami solidnie techniczna jazda! To właśnie lubię najbardziej!
A! Manetki chodzą jak masełko, czyli jestem genialna! Ale nie lubię jeździć na bardzo twardych gumach - 3 atmosfery, to jednak trochę za dużo.
Z nie bardzo rana zbiegliśmy do auta i podjechaliśmy do Złatnej. Męczarnia na Rysiankę, a potem coś niesamowicie wspaniałego :) Zjazd żółtym szlakiem przez Redykalny Wierch przy cudnych widokach na góry wszelkie. Szybka, miejscami solidnie techniczna jazda! To właśnie lubię najbardziej!
A! Manetki chodzą jak masełko, czyli jestem genialna! Ale nie lubię jeździć na bardzo twardych gumach - 3 atmosfery, to jednak trochę za dużo.
0 komentarze