Odkręciłam tą cholerną śrubkę sterową! Obyło się bez wiertarki, nie obyło się bez zbawiennych rad szanownych kolegów. Śrubka nie dość, że wyrobiona, to jeszcze skrzywiona - badziew wszechczasów! A w środku syf! Okolice gwiazdki skorodowały, że się ukruszyła ciut. Nową śrubkę (razem z gwiazdką na wszelki wypadek) kupiłam. Cały bebech sterów rozebrałam, wyczyściłam, nasmarowałam, złożyłam i skręciłam (nie za mocno). Ale będę teraz precyzyjna w skręcie ;)
Rozczulająco wygląda taki rower bez przodu. Jakby się przewrócił na pysk i zarył główką ramy o podłogę ;)
0 komentarze