A uzbierało mi się. Jeden i drugi dwukółek potrzebowały czułości. Narzędzia pożyczyłam już dawno, brakowało tylko wolnego popołudnio-wieczora. Gdy się znalazł, udało mi się okiełznać kilka problemów. W Specu nowa linka i przeczyszczone pancerze, przeglądnięte manetki i poprawiona sprężyna - teraz ślicznie hula, do tego przeczyszczona przednia piasta i nowy łańcuch - trzeci, czyli ideał dbania o napęd. Przystawiłam się też do przeglądu sterów, miałam sobie oglądnąć, jak zintegrowane wyglądają, wyczyścić, nasmarować i ładnie skręcić, ale kto je montuje taką badziewną, miękką śrubą?! Kiedyś ponoć można ją było imbusem piątką odkręcić, teraz to jest zagadka. A strery cosik nie takie, nie dlatego, że zabrudzone, ale dlatego, że ciut zbyt mocno skręcone. Szukam patentu na wymianę tej śruby, wtedy dowiem się co w tych sterach siedzi. Wiem natomiast co w sterach skręcanych u Zielonego jest. Wprawdzie całych nie rozkręciłam, bo mostek zatarty na amen, ale trochę wyczyściłam, nasmarowałam i w końcu luzy wszelkie zlikwidowałam - koniec ze stukaniem przy hamowaniu! A i tylna piasta wyczyszczona, łożyska poskładane do kupy, nasmarowane i skręcone bez luzów - w końcu koło chodzi równo! A, i odkrycie! Korby zielonego jednak są na kwadrat! Ukryty pod dziwną śrubą na ósmego imbusa! Więc jak mi ktoś jeszcze raz powie, że się nie da, bo Zielony to prehistoria, to się wkurzę. Teraz tylko ściągacz do korb i w następnym odcinku bawimy się suportem!
0 komentarze