I jeszcze do kompletu świątynia Bouda - ogromna stupa ze spoglądającym uważnie z wysoka Buddą. A wokół takie jakieś włoskie klimaty. Zupełnie nie wiem dlaczego, ale takie skojarzenie się nasuwało, nie tylko mnie. Miejsce na tyle sympatyczne, że wróciliśmy tam jeszcze raz dnia następnego, choć w strugach deszczu. Przemoczone chorągiewki wyglądają dość smutno, zwłaszcza na pożegnanie.
0 komentarze