Weekend się zrobił sportowy. W piątek piękne słońce przyświeciło w końcu, zatem w końcu trzeba było Specjalistę odkurzyć i na rowerowanie się wybrać. A wyzwanie wielkie, bo pierwsza walka z SPDami. Popołudnie w Lasku Wolskim było mocne, kilka ciekawych gleb zaliczyłam. Sobota miała być wspino-rowerowa, wyszła tylko wspinowa. Wylądowaliśmy w Kobylańskiej i trochę męczenia skały i się tam było. W niedzielę walkę przenieśliśmy na Pytajniki w Będkowskiej, ale solidna burza szybko nas ze skał wypłukała.
Dwa tygodnie temu przekonałam się, że jednak nie umiem jeździć na nartach, w ten weekend, że na rowerze też nie bardzo, a i ze skałami tak sobie. No bilans maja rewelacyjny... może jednak zajmę się szydełkowaniem...
Ale przynajmniej kilka fot ze skał jest.
0 komentarze